Taaa, te wyprzedaże... Róż Chanel chodził za mną od dawna. No niby róże miałam, Mac-owe i Estee Lauder, i z których byłam bardzo zadowolona, ale jakoś tak miałam chęć spróbować w końcu i tego osławionego Chanel-a. Zwłaszcza, że powszechnie wiadomo, mam słabość do tej marki. No a jak już trafiłam na niego podczas wyprzedaży w Douglasie... Przecież to oszczędzanie przez kupowanie :) No bo wiecie, tak czy siak, prędzej czy później bym go kupiła, no a skoro można taniej to tylko oszczędzę. No to kupiłam, i nawet nie jeden...